Kto nigdy nie był dzieckiem, ten nie może stać się dorosłym. - Ch. Chaplin

Ciekawostki i porady

TELEWIZJA ,  PRASA, GRY KOMPUTEROWE,
INTERNET– ZALETY I ZAGROŻENIA

Na co zwracać uwagę, co uświadamiać dzieciom, jak pomagać w dokonywaniu właściwego wyboru.

Dawniej wzorem dla dzieci byli rodzice. Przekazywali małemu dziecku wszystkie niezbędne informacje, wartości, normy i wzory zachowań, którymi mały człowiek kierował się w dalszym życiu. Obecnie telewizja, Internet i prasa  zajmują  istotne miejsce w procesie wychowania dzieci. Są  dla nich nie tylko źródłem informacji, ale także jednym z wielu istotnych form spędzania wolnego czasu,  stają się  także źródłem wielu zagrożeń dla małego odbiorcy.

Oglądanie telewizji jest bardzo wygodną, i łatwą formą spędzania czasu wolnego, nie wymagającą aktywności ze strony rodzica. Zapracowani rodzice, którzy muszą dzielić czas między praca, a rodziną często wybierają najprostsze rozwiązanie, które zapewni im tzw. „święty spokój”. Nie bez powodu mówi się, że telewizja jest tzw. „zjadaczem czasu”. Oglądanie jej zajmuje znaczną część czasu dnia codziennego. Należy podkreślić, że dzieci w wieku przedszkolnym są szczególnie podatne na wpływ środków masowego przekazu. Dzieje się tak, dlatego, iż mają mniejszy bagaż własnych doświadczeń, słabszą zdolność do odróżniania rzeczywistości od fikcji, niewykształcony do końca poprawny system wartości, ogólnie słabszą konstrukcję emocjonalną, psychiczną, umysłową i fizyczną. Dlatego tak silnie kształtują osobowość, psychikę i sferę emocjonalną małego człowieka.

Zagrożenia długotrwałego oglądania telewizji dla rozwoju dziecka:

-Zaburzenia komunikacji. Gdy dziecko spędza za dużo czasu przed telewizorem jest biernym słuchaczem. Dialog jest jednostronny, co powoduje ze mały człowiek nie rozwija mowy.
-Zniekształcenie wyobraźni i aktywności twórczej.
-Upośledzenie prawidłowej mowy u dzieci. W bajkach bohaterowie porozumiewają się swoistą niby- mową, którą naśladują dzieci
-Ograniczanie, bądź skracanie czasu na rodzinne rozmowy rodziców z dzieckiem, a  także na wspólne relacje ze swoim rodzeństwem. Dzieci również nie rozwijają swoich zainteresowań
-Redukcja innych form uczestnictwa dziecka w kulturze takich jak : chodzenie do teatru, kina czy filharmonii.
-Pojawienie się zachowań agresywnych u dziecka, związanych z treściami niektórych bajek, programów. Im więcej scen przemocy, agresji dziecko ogląda w telewizji, tym bardziej staje się agresywne, a im dłużej ogląda, tym bardziej jest przekonane, że są to relacje prawdziwe.
-Bierne oglądanie kreskówek. Dziecko wyłącza się z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Dzieci nie uczestniczą w zabawach na świeżym powietrzu, co jest niezbędne do ich prawidłowego rozwoju, a tym samych nie zaspokajają podstawowej potrzeby ruchu w wieku przedszkolnym.
-Negatywny wpływ na układ nerwowy. Może dojść do poważnych uszkodzeń takich jak: zaburzenie koncentracji, trudności w skupieniu uwagi, drażliwość, nadpobudliwość.
-Fobie, leki, moczenie nocne. Zjawiska te mogą być spowodowane oglądaniem scen przemocy, agresji, w telewizji jak również tym, co powoduje u dziecka lęk i strach.
-Problemy ze zdrowiem - zbyt bliska odległość miedzy ekranem telewizora, a dzieckiem, oraz długotrwałe wpatrywanie się w niego powoduje liczne wady wzroku. Nieprawidłowe siedzenie przed telewizorem powoduje wady kręgosłupa.
-Zmęczenie i zaniedbywanie obowiązków szkolnych i domowych.
-Uzależnienie od telewizji.

Telewizja oprócz negatywnych wartości prezentuje także pozytywne, które oddziaływają na młodego człowieka. Wzbogaca wiedzę i umiejętności, przybliża do różnych kultur, zapoznaje ze zjawiskami przyrodniczymi itp. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice przygotowywali młodego człowieka do odbioru mediów w sposób odpowiedzialny i korzystny dla nich.

 PRASA 

Zalety: 

- Dostarcza i poszerza wiedzę z wielu dziedzin nauki: o przyrodzie, muzyce, technice, historii oraz o innych krajach, kulturach i zwyczajach w nich panujących.
- Treści w niej zawarte mogą angażować i pobudzać do dalszych przemyśleń.
- Dostarcza rozrywki i emocji, może pocieszać i radzić, wskazywać nowe możliwości i rozwiązania.
- Zawiera krzyżówki, rebusy i inne łamigłówki, które są świetnym sprawdzianem wiedzy

Zagrożenia:

- Prasa dla młodzieży często propaguje świat bez wartości, w którym nie obowiązują żadne normy i zasady, wszystko jest względne.
- Niektóre tytuły propagują i narzucają wartości obce naszej kulturze, podważają autorytet moralny, rodzinny, sposób rozumienia miłości i seksualności.
- Zawiera reklamy, które nakłaniają, zachęcają do zakupu niepotrzebnych produktów.
- Pokazuje przykłady ludzi i zdarzeń często wyidealizowanych (np. piękne i zadbane gwiazdy filmowe, o nienagannej figurze – to może być przyczyną wielu kompleksów).

Należy:  Dokonać rozważnego zakupu prasy, krytycznie podchodzić do zawartych tam treści, być świadomym odbiorcą prasy.Wyboru prasy dokonywać ze względu na jej wartość merytoryczną, a nie ze względu na dołączony prezent.

  GRY KOMPUTEROWE

Zalety:

 - Rozwijają logiczne myślenie, doskonalą refleks, zręczność manualną, uczą podejmowania decyzji i zastanawiania się nad ich konsekwencjami.
- Pozwalają usprawnić umiejętności postrzegania i kojarzenia, rozwijają wyobraźnię  Stanowią doskonały sposób do przekazywania wartościowych informacji i poszerzania wiedzy.
-Pomagają w nauce języków obcych poprzez programy multimedialne.

   Zagrożenia:
- Przyzwyczajają do stosowania przemocy i widoku negatywnych zjawisk, np. scen zabijania i przemocy.
- Uczą form zachowania uważanych społeczeństwie za niedopuszczalne.
- Mogą powodować kłopoty zdrowotne (wady postawy, osłabienie wzroku, itp.).
- W wielu grach występują obrazy i animacje o charakterze pornograficznym oraz takie, które wykorzystują w swoich scenariuszach elementy satanistyczne.
- Mogą prowadzić do uzależnienia.

 Należy: Korzystać z gier i programów, które wzbogacają wiedzę w określonej dziedzinie, np. edukacyjne, językowe. Wybierać krytycznie gry i rozsądnie korzystać z tej formy rozrywki. Ograniczać czas poświęcony na gry na komputerze, robić przerwy na odpoczynek (najlepiej na ruch, nie przed telewizorem). Wypełniać najpierw swoje obowiązki, a dopiero później przeznaczać czas na grę dla przyjemności. Postępować zgodnie z zasadą: „Co za dużo, to niezdrowo”.  Zadbać o prawidłową postawę w czasie pracy przy komputerze.

  INTERNET 

Zalety:

- Jest największą biblioteką na świecie – dzięki niemu jest możliwość swobodnego dostępu do ogromnej ilości informacji.
- Pozwala nawiązać nowe kontakty z ludźmi z całego świata.
- Umożliwia zdobywanie i pogłębianie wiedzy, rozwijanie zainteresowań i hobby.

Zagrożenia:
- Szukając dobrych informacji w Internecie można natrafić na niebezpieczne treści.Szukając nowych znajomości można niechcący natrafić na osoby, których celem jest krzywdzenie innych.
Wybieranie internetu zamiast innych form aktywności (sport, nauka, hobby, spotkania z innymi ludźmi) może uzależnić.
- Wielogodzinne przebywanie przed monitorem komputera, korzystanie z sieci może wpłynąć na stan zdrowia, może być przyczyną wady wzroku, skrzywienia kręgosłupa i innych schorzeń.
- Pamiętać, że kontakt poprzez Internet nie zastąpi realnych spotkań z rodziną i przyjaciółmi.

  Ważne:

Należy towarzyszyć dziecku w korzystaniu z różnych mediów.  Mieć kontrolę nad tym, co czyta, ogląda, w jakie gra gry, na jakie wchodzi strony, z kim się kontaktuje w sieci, itp.  Poznać pasje i zainteresowania dziecka. Wspólnie dokonywać wyboru wartościowych do obejrzenia programów i treści przeznaczonych do czytania.  Określać ilość czasu przeznaczonego na korzystanie z różnych mediów.  Uzmysławiać zagrożenia mogące płynąć z każdego z nich.  Pokazywać inne, ciekawe możliwości spędzania wolnego czasu.

O wychowaniu dziecka słów kilka...

 

  Człowiek uczy się i jest wychowywany przez całe życie.

Efekty uczenia zależą od dopasowania tego procesu do możliwości umysłowych uczącego się

W wychowaniu wyróżnia się oddziaływania wychowawcze zamierzone – intencjonalne oraz niezamierzone – okazjonalne

We wczesnych okresach życia człowieka – dla dobra kształtującej się osobowości dziecka powinno dominować wychowanie zamierzone. Problem w tym, że w procesie wychowania nie ma ostrej granicy pomiędzy tym, co świadome i wyraźnie zamierzone, a tym, co realizuje się mimochodem, okazjonalnie.

Wiele upodobań i umiejętności kształtuje się w trakcie kontaktów społecznych, często bez wyraźnej intencji dorosłych wychowujących dziecko. Mają one często silny wpływ na kształtowanie się jego osobowości zarówno korzystny,  jak i niszczący. Istotne są więc proporcje i wzajemne relacje oraz siła zamierzonego i niezamierzonego oddziaływania wychowawczego. Problem w tym, że zależności te analizowane są post fatum, gdy dziecko zachowuje się źle i trzeba poradzić sobie z nadmiernymi trudnościami wychowawczymi. Jest to złożony problem, gdyż działania wychowawcze podejmowane przez różnych wychowawców mogą:

  • być w jawnej sprzeczności: mama uczy dziecko pewnych zachowań, ojciec to lekceważy i skłania do innego funkcjonowania;
  • dopełniać i uzupełniać się: nauczycielka w przedszkolu uczy dziecko tych czynności, o które nie zatroszczyli się rodzice i odwrotnie;
  • wzmacniać się: rodzice i nauczycielka w przedszkolu kształtują podobne zachowania, dziecko szybko orientuje się w oczekiwaniach i stara się je spełnić.

Z katastrofą wychowawczą mamy do czynienia wówczas, gdy dorośli kierują się sprzecznymi poglądami i uczą dziecko innych zachowań w podobnych sytuacjach. Następuje bowiem znoszenie się wpływów wychowawczych, a dziecko wybiera, czy opłaca się słuchać mamy, czy taty.

W sytuacji dopełniania i uzupełniania wpływów wychowawczych wszystko zależy od podatności dziecka na proces uczenia się organizowany przez dorosłych. Jeżeli dziecko potrafi opanować dane czynności stosunkowo szybko – po kilku powtórzeniach – można osiągnąć zamierzone efekty wychowawcze. Poważne kłopoty zaczynają się wówczas, gdy dziecko ma mniejszą podatność na proces uczenia się.

Ważne jest uzgodnienie celów i sposobów wychowania dzieci realizowanegow przedszkolu i w domach rodzinnych przedszkolaków.

Wychowując dzieci trzeba stosować wzmocnienia, czyli kary i nagrody.

Gdy dziecko zachowa się w określony sposób lub wykona jakąś czynność, a dorosły miną, gestem, słowem:

  • okaże zadowolenie – jest to nagroda: dziecko będzie skłonne powtarzać i doskonalić nagrodzone zachowania, bo skojarzyło je z miłymi emocjami;
  • wyrazi niezadowolenie – jest to kara zarazem informacja o konieczności zmiany zachowania; doznając przykrości, dziecko może np. zastygnąć w bezruchu, rozpłakać się lub zmienić swe zachowanie; w przyszłości będzie też unikało tego, co łączy się z nieprzyjemnymi doznaniami. 

Niektórzy lansują wychowanie bezstresowe. Dziecko nadmiernie chronione  nabywa mniej doświadczeń w zakresie radzenia sobie w sytuacjach trudnych.

Efekty wychowawcze zależą od korzystnego dla dziecka bilansu wzmocnień: im więcej nagród i mniej kar, tym lepiej

Niebywale ważne jest też umiejętne stosowanie wzmocnień:

  • jeżeli dorosłemu zależy na tym, aby dziecko opanowało daną czynność, ma okazać zadowolenie, dzieci lepiej uczą się pożądanych zachowań, gdy otuli się je przyjemnymi emocjami;
  • gdy dorosły chce skłonić dziecko do zmiany zachowania, ma wyraziście pokazać niezadowolenie, nazwać złe zachowanie i wskazać, jak dziecko ma je zmienić, okazywane niezadowolenie dotyczyć ma tego, co dziecko zrobiło, a nie osoby dziecka.

Dorośli muszą także zdawać sobie sprawę z tego, że dzieci chcą wykonać ich polecenia najlepiej, jak potrafią. To, że nie zawsze się udaje, wynika ze słabo jeszcze rozwiniętej zdolności przewidywania, co się może zdarzyć, a także z trudności rozeznania, co wolno, a czego nie wolno.

Ustalając relacje pomiędzy sobą a inną osobą, dzieci posługują się swoistym testowaniem. W ten sposób dowiadują się:

  • jak daleko sięga władza dorosłego, kiedy trzeba się mu podporządkować, a kiedy nie, jakie konsekwencje grożą mu, jeżeli przeciwstawi się woli dorosłego itp..;
  • czy można narzucić swoją wolę dorosłemu i co trzeba zrobić, aby dorosły zrealizował dziecięce zachcianki.

Takie testowanie jest dla dorosłych udręką, bo ma charakter próby sił. Dziecko nie ma jednak innego sposobu ustalenia granicy swych możliwości i poznania złożoności społecznego otoczenia. Wystawiając na próbę cierpliwość dorosłego, uczy się rozumieć, w jaki sposób ma respektować potrzeby innych ludzi i wymuszać realizowanie swych potrzeb.

Jak uczyć dziecko modlitwy?

Wielu wierzących i praktykujących rodziców, zastanawia się, kiedy ma sens nauka modlitwy w przypadku dzieci. Owszem, niedługich formułek są w stanie nauczyć się nawet niespełna dwuletnie dzieci, ale czy na pewno chodzi o to, by maluch, który dopiero uczy się mówić, ,,odklepywał” bezmyślnie słowa ku uciesze babci i księdza na kolędzie?
Oczywiście ważne jest, by uczyć dziecko, jak ważny jest Bóg i kim On jest w życiu ludzi, jak również pewnych dogmatów wiary, jednak powinno się to odbywać w sposób dla dziecka przystępny. Porównujmy Jego miłość do uczucia, jakie łączy rodziców z dziećmi, na przykładzie przyrody tłumaczmy zmyślność Bożego Stworzenia. Natomiast słowa modlitwy warto dziecko uczyć wtedy, gdy te podstawowe prawdy pozna i zrozumie. Z reguły jest to wiek przedszkolny, chociaż niektóre dzieci są na to gotowe dopiero, gdy uczą się abstrakcyjnego myślenia, tzn. w wieku sześciu czy siedmiu lat.
Najlepszą ,,nauką” pacierza jest codzienne, rodzinne odmawianie go razem z dzieckiem. Nieważne, że kilkumiesięczny bobas nic z tego nie rozumie. Nie karćmy też roczniaka, że przeszkadza nam podczas modlitwy. Starsze dziecko można już poprosić, by w tym czasie postarało się być spokojne. Nawet, jeśli jeszcze nie odmówi słów pacierza z nami, będzie on dla niego czymś naturalnym, jak obiad, czy mycie zębów wieczorem, tylko w wymiarze duchowym. Wszak nie od dziś wiadomo, że wiara to higiena duszy, porównanie wydaje się zatem słuszne!

Źródło: pacierz.pl

Jak pomóc swojemu dziecku łatwiej znieść okres adaptacyjny?

  • nie przedłużaj pożegnania w szatni;
  • nie zabieraj dziecka do domu kiedy płacze przy rozstaniu - jeśli zrobisz to choć raz, dziecko będzie wiedziało, że łzami można wiele wymusić;
  • nie obiecuj: Jeśli pójdziesz do przedszkola, to coś dostaniesz. Odbierając dziecko możesz dać mu maleńki prezent - niespodziankę, ale nie może to być forma przekupywania;
  • żegnaj i witaj dziecko zawsze z uśmiechem - to napawa optymizmem i daje poczucie bezpieczeństwa, że wszystko jest w porządku;
  • dobrze jest, gdy do przedszkola odprowadza raz mama, raz tata - rozstania bywają mniej bolesne;
  • w sprawach jedzenia nie decyduj za dziecko: Proszę nie dawać mojemu dziecku zupy mlecznej (itp.), bo nie lubi. Jeżeli nie ma żadnych przeciwwskazań lekarskich dotyczących danej potrawy, spróbuj zachęcić do jej zjadania. Dzieci często zapominają, że nie lubią czegoś i zjadają wszystko;
  • wszystkie wątpliwości związane z przystosowaniem dziecka wyjaśniaj z nauczycielem danej grupy. Pytaj nie tylko: Czy moje dziecko wszystko zjadło, ale także czy nawiązuje kontakt z rówieśnikami, czy radzi sobie z różnymi poleceniami, czy nie sprawia kłopotów wychowawczych.

Jak motywować dziecko do nauki angielskiego?

W motywowaniu malucha do nauki języka angielskiego pomaga aktywność i zainteresowanie ze strony rodzica. Jeśli nauka polega na odsłuchaniu piosenki z płyty, wypełnieniu kolorowanki czy wykonaniu rysunku, należy dopilnować, by maluch to zrobił. Takie zadania są integralną częścią nauki i warunkiem jej skuteczności. Kilkulatek może słuchać płyty w czasie jazdy autem, po skończonej zabawie czy przed spaniem. Nie można jednak traktować tych zadań jako nudnego obowiązku, lecz jako frajdę. Powiedz dziecku, że chętnie z nim posłuchasz płyty i poproś, by ci pokazało, co robi na zajęciach przy melodii danej piosenki.
Jeśli zapytasz małe dziecko, czego się uczy na języku angielskim, zwykle nie umie odpowiedzieć. Nie oznacza to, że zajęcia nic mu nie dają. Jeśli maluch nie śpiewa po angielsku, nie recytuje wierszyków, nie powtarza słówek, nie martw się. Wiedza jest zakodowana w główce i z czasem zaprocentuje. Niektóre przedszkolaki potrzebują więcej czasu, by zacząć samemu mówić pojedyncze angielskie słowa. Gdy już dziecko zacznie mówić, pamiętaj, by nie wytykać błędów. To może tylko zniechęcić malca do nauki. Jeśli dziecko polubi pierwsze językowe lekcje, ma szansę zaprzyjaźnić się z angielskim na całe życie. Ważne, by nie robić przerw w nauce angielskiego. Podtrzymywanie nabytych umiejętności malca w dalszych latach edukacji pozwala w pełni wykorzystać zdobytą w przedszkolu wiedzę.

Fragment książki pt.: „NIE z miłości. Mądrzy rodzice – silne dzieci”

Jeśli chcemy porozumieć się z dzieckiem, musimy pamiętać, że oprócz naszych słów ważne są także ton głosu i język ciała. Wszystkie te trzy elementy muszą ze sobą współgrać. Mówiąc do dzieci, powinno się mieć wrażenie, że wyraziliśmy się w sposób adekwatny i że nasze słowa zostały właściwie odebrane. Słowa i ich ,,muzyka’’ muszą stanowić jedność.

Zwracając się do dzieci, powinniśmy robić to w sposób jasny i adekwatny....

Gdy mówimy do niemowlęcia, staramy się mieć przyjazny wyraz twarzy i miły ton głosu. Od około szóstego miesiąca życia dziecka coraz ważniejsze staje się, by nasz język nabierał różnych odcieni. Od tej pory nie chodzi już tylko o to, żeby dziecko czuło się kochane i bezpieczne. Teraz trzeba mu także przyswoić uczucia, nastroje i myśli rodziców, i postarać się, by krok po kroku opanowało ich język. Dziecko tym wieku doświadczyło już całego zakresu emocji i nastrojów, ale nie ma jeszcze pojęcia o ich związkach i przyczynach.
W ciągu ostatnich czterdziestu lat pedagodzy i rodzice dążyli do uproszczenia języka komunikacji z dzieckiem, aby osiągnąć maksymalny efekt zrozumienia. Preferowano krótkie zdania i zasób prostych słów. Ów wzgląd na dziecięce kompetencje językowe to dobra idea, jeśli naszym celem jest przyswojenie dziecku pewnych umiejętności motorycznych i intelektualnych. Prosty język nie sprawdzi się jednak, jeśli zależy nam na bliskiej relacji z dzieckiem zbudowanej na szacunku i poczuciu bezpieczeństwa. Taka relacja jest podstawą tego, co nazywamy wychowaniem. Tymczasem wielu rodziców wybiera język, który chyba nie mógłby być bardziej nienaturalny.

  • Wiesz przecież, że tatuś nie lubi, kiedy grasz na jego komputerze. Jak będziesz miał swój, tatuś nauczy cię, co się z nim robi.

(To przykład wypowiedzi w stylu pedagogicznym, w którym kładzie się nacisk na jej pozytywny wydźwięk).

  • Ile razy muszę ci to powtarzać? Komputer tatusia nie jest dla ciebie!

(Tak powie surowy ojciec, który chce pokazać, że żarty się skończyły).
Ci rodzice mówią do dzieci tak, jak sądzą, że powinno się do dzieci mówić. Jednak mówiąc w ten sposób, nie dadzą się dziecku poznać jako ludzie z krwi i kości - czego konsekwencją w przyszłości mogą być rozmaite konflikty i frustracja po obu stronach. Dzieje się tak, ponieważ przyjmują oni - jak aktorzy w teatrze - wystudiowany i sztuczny ton. Oni grają rodziców, a dzieci naśladują zachowania dziecięce. Członkowie rodziny przestają być autentyczni i działają, jakby dążyli do realizacji jakiejś abstrakcyjnej idei rodziny.
Kiedy posługujemy się tzw. językiem przyjaznym dla dziecka, osłabiamy swój przekaz, ponieważ nie wywiera on na dziecku właściwego wrażenia. Język przestaje iść w parze z uczuciami. A przecież komunikacja z dzieckiem polega na połączeniu właściwych słów - które subiektywnie odbieramy jako właściwe - i autentycznej ,,muzyki’’ języka. Tylko w ten sposób możemy pokazać innym, kim naprawdę jesteśmy.
Niemal codziennie spotykam rodziców, którzy są nieszczęśliwi lub sfrustrowani tym, że ich dzieci nie słuchają, nie współdziałają albo nie rozumieją tego, co chce się im powiedzieć. Słyszę wtedy: ,,Gdyby Pan wiedział, ile razy już mu to mówiłem’’. Ci rodzice opisują swoje dzieci jako niechętne, oporne i obojętne. Pomijając nieliczne wyjątki, zachowanie tych dzieci zmieni się, kiedy rodzice nauczą się w przekonujący sposób wyrażać swoje potrzeby względem ich i uczucia. Dotyczy to wszystkim małych i dużych problemów dnia codziennego, ale i dramatycznych wydarzeń, takich jak rozwód, choroba czy śmierć.
Proszę zwrócić uwagę, jak wielka różnica zachodzi między poniższymi parami wypowiedzi.

  • Mama będzie zła, jeśli nie posprzątasz.

(niekiedy wypowiedziane z wyrzutem albo w tonie pedagogicznym)

  • Chcę, żebyś teraz posprzątał!
  • Dlaczego twój pokój musi zawsze wyglądać jak chlew?
  • Chciałbym, żebyś posprzątał swój pokój. Zrobisz to?
  • Możecie chociaż raz nie robić tyle hałasu?
  • Jestem zmęczony i chciałbym trochę odpocząć. Moglibyście przez pół godziny być ciszej?

W komunikacji z dzieckiem nie chodzi o okrągłe słowa, lecz o to, aby wyrazić się w sposób jak najbardziej osobisty. Uprzejmych i wyważonych zdań musimy używać wobec ludzi, którzy nie należą do kręgu zaufanych osób, na przykład w pracy. Wtedy używamy języka stosownego do sytuacji społecznych, który nadaje się do tego, aby utrzymywać pewien dystans z rozmówcą i nie wywierać na niego emocjonalnego wpływu. Taki język nie sprawdza się jednak zupełnie w bliskich kontaktach z ludźmi. Wyraźnie to czujemy w trakcie konfliktów z dzieckiem lub partnerem: piękna mowa na niewiele się wtedy zdaje i niektórzy uciekają się do obraźliwego języka. A wystarczyłoby, że w sposób klarowny po prostu artykułowaliby swoje myśli i uczucia.
Kryje się tu zasadnicza różnica. Kiedy mówimy o sobie i swoich uczuciach, nie możemy nikogo zranić ani obrazić - co jednak zdarza się prawie zawsze, kiedy mówimy o innych. Jest tak, bo zamiast się kimś prawdziwie zainteresować, staramy się go zdefiniować. Tylko że nikt - ani dzieci, ani dorośli - nie lubi być definiowany. Oczywiście miło jest dziecku być chwalonym i przedstawianym w pozytywnym świetle, ale nawet tego nie można uznać za najkorzystniejszy wariant komunikacji.
Mówiąc o sobie, często robimy wrażenie na innych - mogą reagować zdumieniem, smutkiem, refleksją albo rozczarowaniem. Nigdy jednak nie przekraczamy ich osobistych granic i nie naruszamy godności. Mogą zostać poruszeni emocjonalnie - co zresztą często jest naszym celem - ale nie obrażeni.
W życiu rodzinnym uświadamiamy sobie, że język oficjalny na niewiele się zdaje - dlatego częsta skłonność do języka obraźliwego. Bierze się to stąd, że w relacjach z dziećmi dorośli mają problem z jasnym i osobistym wyrażeniem swoich osobistych granic, potrzeb i życzeń. Powinno się zatem mówić:

  • Chciałbym, żebyś trochę posprzątał na stole, zanim zrobisz sobie kanapkę.

A nie:

  • Nie sądzisz chyba, że nie mam nic innego do roboty, jak tylko ciągle po tobie sprzątać?

Lub:

  • Chyba nie wymagam zbyt wiele, jeśli chcę, żebyś mi trochę pomógł? Mam już dość ciągłego obsługiwania cię!

Można również wyrazić się w taki sposób:

  • Posłuchaj, chciałabym, żebyśmy umówili się, że od tej chwili jesteś odpowiedzialny za swoje rzeczy do gimnastyki. Sam będziesz wyjmował je z tornistra i wkładał do kosza z brudnymi rzeczami.

Ale nie:

  • Znowu muszę troszczyć się o twoje rzeczy do gimnastyki, chociaż już sto razy mówiłam, że to nie moja sprawa. Co nauczycielka pomyśli o twoich rodzicach, jeśli będziesz ciągle ich zapominał?

lub

  • Twoje rzeczy do gimnastyki leżą na stole, młody człowieku! Ciekawe, co by się z nimi stało, gdybym ja za ciebie ciągle nie myślała?

lub

  • Nie mógłbyś odrobinę zatroszczyć się o swoje rzeczy? Naprawdę nie wymagamy od ciebie wiele, ale powinieneś przynajmniej pamiętać o tym, żeby spakować do szkoły rzeczy do gimnastyki.

Traktując dzieci w ten sposób, rodzice je po prostu obrażają. Nikt nie lubi być traktowany z góry. ,,Przecież próbowaliśmy rozmawiać z nim po dobroci’’ - mówią niekiedy. Takimi słowami zdradzają, że ich pierwsze próby były jedynie czystą grą. Nie zdają sobie z tego sprawy, bo są tak bardzo zajęci tym, żeby wszystko robić ,,właściwie”. Natomiast dzieci odbierają ich postępowanie jako obrazę i wcześniej czy później odpłacą za to dokładnie tą samą monetą.
Nie próbując wyrazić się możliwie w sposób najbardziej osobisty, mówimy niejako dwoma językami. Nasze słowa mówią jedno, a reszta - ,,nastrój’’ czy ,,klimat’’ naszej wypowiedzi - co innego. Mniejsze dzieci mogą być tym zdezorientowane i nie wiedzieć, który z przekazów należy traktować poważnie. Zazwyczaj trzymają się tego, co nie zostaje wypowiedziane.
Wiesz, że mama jest bardzo rozczarowana, kiedy nie przestrzegasz wspólnych ustaleń. Zawsze staram się mówić do ciebie tak przyjaźnie, jak tylko się da, ale w końcu nigdy nie wiem, czy mogę ci zaufać.
(Słowa matki zniecierpliwionej tym, że syn nie posprzątał swoich zabawek z pokoju gościnnego, tak jak obiecał).
Starsze dzieci i nastolatki często po prostu przestają nas słuchać. Czynią tak, bo to, co się do nich mówi, nie jest warte słuchania. Dorośli tak zaszyfrowują swój osobisty przekaz, że nastolatki nie mają ochoty go się domyślać. Wtedy albo reagują na dosłowną treść ich słów i ignorują całą niewerbalną stronę przekazu - albo na odwrót. Kiedy prosi się ich o wytłumaczenie przyczyny milczenia lub zachowania, które rodzic odbiera jako lekceważenie, mówią zazwyczaj: ,,Nie możesz po prostu powiedzieć, czego ode mnie chcesz?’’. Albo: ,,Dlaczego nie powiesz wprost, co myślisz? Nie mam ochoty ciągle zgadywać, o co ci właściwie chodzi’’.
W naszej kulturze nie jesteśmy z reguły pociągani do odpowiedzialności za niewerbalną część naszego przekazu. Liczą się tylko słowa. Jednak w życiu rodzinnym odpowiadamy za cały przekaz, nawet jeśli jest on sprzeczny lub niejasny. W bliskich związkach z ludźmi chodzi przede wszystkim o prawdziwie osobisty wyraz naszych myśli i uczuć, a im bardziej jest on przykryty przez pretensje, apele i uniki, tym mniej druga strona dostaje tego, czego wszyscy potrzebujemy: bliskości, uznania i empatii.
Niektórzy rodzice nie mają odwagi powiedzieć: ,,Chcę, żebyś…’’ albo ,,Nie!’’, bo uważają to za niegrzeczne albo aroganckie. Wolą łagodniejsze sformułowania. Nie można temu nic zarzucić, o ile dzieci już od dłuższego czasu nie mają wątpliwości co do ich przywódczej roli w rodzinie oraz ich osobistych granic. Tylko pod tym warunkiem bowiem można przejść do bardziej subtelnych i nieco mniej bezpośrednich sformułowań typu:

  • Nie sądzę, żebyś mógł to zrobić.
  • Uważam to za zły pomysł.
  • Powoli będziemy już kończyć zabawę.

Rodzice, którzy czują frustrację z powodu braku autorytetu u dzieci i niedostatecznej siły przekonywania, są pod tym względem równie poszkodowani w stosunku do ludzi dorosłych. Czy chodzi o partnera, rodziców, teściów, przełożonych czy kolegów - czują, że nie dostają od nich dość szacunku i zrozumienia, że są wykorzystywani, obrażani albo ignorowani. Tak to właśnie jest z dziećmi: dotykają nieświadomie naszych czułych miejsc i pomagają nam w ten sposób stać się naprawdę dorosłym.
Niektórzy rodzice sami trwonią swój autorytet, ponieważ chcą, żeby ich dziecko wzrastało w czymś na kształt demokratycznego raju, w którym nie ma żadnych konfliktów i niesnasek. Jest to na pewno sympatyczna idea, która jednak zazwyczaj kończy się porażką, ponieważ życie rodzinne nie jest w żaden sposób podobne do polityki. Nie chodzi o to, kto wygra, ale o to, by wszyscy dostali jak najwięcej tego, czego potrzebują, a jak najmniej tego, co im szkodzi. Idea rajskiej rodziny zbyt dużą wartość przypisuje harmonii, do której dąży się kosztem własnych potrzeb i granic.
Im lepiej uda się wam zestroić to, co mówicie, z waszą indywidualnością, tym więcej zyskacie szacunku i zrozumienia u innych, tym bardziej skłonne do współdziałania staną się wasze dzieci i tym mniej doświadczycie samotności, konfliktów i frustracji.
Z pewnością zauważycie także, że ludzie, którzy do tej pory wykorzystywali waszą słabość, mogą stać się bardziej nerwowi i zdezorientowani. Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice, jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba.
Przesłodzony język, jakim czasami mówi się do dzieci, zbytnio zorientowany na harmonię w rodzinie, ma zrozumiałe przyczyny, jednak jest także reakcją na język tradycyjnego wychowania, który był często obraźliwy i upokarzający, a niekiedy i pełen przemocy. Jednak język miłości nie powinien być ani pozytywny, ani negatywny - tylko osobisty.

Fragment książki pt.: „NIE z miłości. Mądrzy rodzice – silne dzieci”
Autor: Jesper Juul
Wydawca: MiND

Wydarzenia

«

Luty 2018

»
NdPnWtŚrCzwPtSob
       123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728      

Losowe zdjęcie